czwartek, 9 marca 2017

Czemu akurat nekromanci?

NIKT NIE SPODZIEWA SIĘ NEKROMANCKIEJ INKWIZYCJI!

Kto nie słyszał z mych ust powyższego okrzyku, nie może mówić, że naprawdę mnie zna. Rodzina już dawno przestała pytać, a gdy hasło to pojawiło się wypisane kredą na kuchennej ścianie w towarzystwie trzech tęczowych jednorożców, nikt nie okazał większego zdumienia.

Nie ukrywam - był to cios dla mojej artystycznej duszy. Bo choć wspomniane jednorożce wymagają więcej niż jednej operacji plastycznej, by przypominać cokolwiek, w sztuce równie ważny jest przekaz wywołujący refleksję. Przypomnę: NIKT NIE SPODZIEWA SIĘ NEKROMANCKIEJ INKWIZYCJI! Mijają lata, ja sobie krzyczę i krzyczę, a wciąż nie pojawia się kluczowe pytanie: Czym jest, u diabła, Nekromancka Inkwizycja?

Czym jest inkwizycja sama w sobie chyba nikomu nie muszę tłumaczyć. To ci mili duchowni, zazwyczaj dominikanie, którzy swe życie poświęcili tropieniu herezji, walce z diabłem oraz paleniu czarownic na stosach. Z pewnością nie mają wiele dobrego do powiedzenia o czarnej magii, której nekromancja jest jakże widowiskową gałęzią.

A czym jest nekromancja? Zanim przejdę dalej wyjaśnijmy sobie jedną rzecz: nekromancja to nie nekrofilia. Nekromancja nie ma nic wspólnego z pociągiem seksualnym do trupa i choć to słowa bez wątpienia podobne, mylenie ich może okazać się fatalne w skutkach. Na przykład Krin swego czasu postanowiła wytłumaczyć znaczenie słowa “nekromancja” cioci. Wytłumaczyła, a ciocia chyba nawet zrozumiała, tylko z nekromantów szybko zrobili się nekrofile właśnie.

I tak pewnie do dziś opowiada koleżankom, jak to jej siostrzenica interesuje się nekrofilią.

A przecież nekromanci tylko rozkopują groby, by ożywiać trupy, najlepiej tworząc w ten sposób nieumarłą armię kroczącą na podbój wszechświata. Zazwyczaj. Tradycyjnie termin ten oznacza ludzi komunikujących się z duchami zmarłych w celu uzyskania od nich informacji o przeszłości lub przyszłości. Dopiero później został zaadaptowany przez fantastykę, głównie przez gry, gdzie przedzieranie się przez hordy ożywionych szkieletów to dzień powszedni. Osobiście nie jestem konserwatywna pod względem tego, co nazywa się nekromancją. Każda interpretacja jest dobra, jeśli tylko są w niej martwi i czarna magia. W czasie wolnym od grzebania w zwłokach nekromanta może również rzucać klątwy, przyzywać demony oraz siać ogólnie pojęty zamęt.

Dlaczego lubię nekromantów? Warto tu zwrócić uwagę, że mówię właśnie o nekromantach, a nie o samej nekromancji. Bo sama nekromancja, choć niewątpliwie równie mroczna i tajemnicza jak posługujący się nią ludzie, nie jest dla mnie już tak interesująca. Ot, jedna z wielu ciemnych sztuk.

Nekromanci zaś, choć zazwyczaj przedstawiani jako uosobienie zła, dla mnie są przede wszystkim ludźmi, którzy poświęcili życie dziedzinie najczęściej zakazanej albo przynajmniej wzbudzającej strach, nieufność i obrzydzenie. Dla niej pozwolili się wykluczyć ze społeczeństwa, dla niej gotowi są zaryzykować życie. A popycha ich niezdrowa ciekawość, fascynacja potęgą, która szybko może przerodzić się w rządze władzy. Dzień w dzień ścierają się nie tylko z niebezpiecznymi siłami ciemności, ale także ze sobą, z najgorszą częścią własnego jestestwa, która każe im brać coraz więcej i więcej bez oglądania się na konsekwencję. Wiedzą, że jeśli przekroczą granicę, czeka ich zguba, a mimo to pozwalają prowadzić się pokusie.

Walkę tę, wzgardzeni i ukryci w podziemnych, cuchnących oparami siarki pracowniach podejmują samotnie. Ewentualnie, mając za maskotkę kota lub inne wcielenie zła. I są nawet tacy mądrzy, by sądzić, że niebezpieczne połączenie samotności z demonami nie ma na nich wpływu. Prawie jak nałogowcy, którzy upierają się, że nie są uzależnieni. I dają się pochłonąć temu nałogowi.

Wydaje mi się, że fantastyka najpiękniejsza jest wtedy, gdy przypomina nasze codzienne zmagania. Niekoniecznie w sposób zamierzony przez autora/autorów, raczej nieświadomie, bo tego typu rzeczy budzą emocje. I nekromanci idealnie nadają się, by takie codziennie-niecodzienne zmagania podejmować. Idą pod prąd, bardziej niż ze złem zewnętrznym, mierząc się ze złem wewnętrznym. Ta ciemność, to zło, ta obca siła nie naciska na nich, lecz mieszka w duszy i niszczy od środka. Jest jak lęk, złe wspomnienie albo inna rzecz, którą próbujemy w sobie zwalczyć, a z którą nie możemy wygrać.

Nawet jeśli akurat nasi czarni magowie nie są zajęci wypłakiwaniem się kotu, wciąż posiadają potężną wiedzę gotową do niszczenia zarówno światów jak i płotu nielubionego sąsiada. Mogą ją oczywiście wykorzystać również w dobrym celu, a czynienie dobra złem jest przecież wcale niebanalne. Są władcami ciemnej mocy, a władza generuje wybory i moralne dylematy, które w następstwie pojawienia się pokusy lub zwyczajnie ludzkiego błędu mogą doprowadzić do widowiskowej katastrofy.

Aż wreszcie nekromanci to fascynaci tego, co egzotyczne, obce i upajające. Mogą stać się nie tylko ekscentrycznymi badaczami, ale także bogatymi dzieciakami, które szukają wrażeń w złej dzielnicy. Mogą się uzależnić. Mogą dać się zniszczyć przez własną pasję. Mogą powiedzieć rodzicom, że nie pójdą na prawo, bo chcą resztę życia spędzić wśród trupów i tajemnych symboli.

Więc czym w takim razie jest Nekromancka Inkwizycja? Motyw ten, choć pod różnymi nazwami i postaciami, często pojawia się w moich tekstach. Nekromancka Inkwizycja jest przeciwnikiem zwyczajnej inkwizycji, ponieważ uważa, że ożywianie trupów i przywoływanie demonów nie zawsze musi wiązać się z graniem roli Wielkiego Złego. Chroni zakopanych w księgach odludków, wyciąga z tarapatów tych, którzy pchają się w nie z uporem godnym lepszej sprawy i organizuje kursy wieczorowe z mhrocznego śmiechu.

Bo nekromanta przecież też człowiek, nie czarny, lecz szarawy, a czasem nawet trochę biały.

Oczywiście, pomijając wszystko powyższe, Nekromancka Inkwizycja, jak wszystko co nekromanckie zresztą, jest również uber-mhroczna, epicka i tak doskonała dla fangirlu jak dla parodii. Oprócz nekromantów-twardzieli jest również miejsce na nekromantów-słodkich-chłopców, nekromantów-nerdów oraz nekromantów-nieudaczników.

A ludzie z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu wciąż pytają, czemu akurat nekromanci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz